Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
40 postów 34 komentarze

CETA, TTIP – klęska czy szansa?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Najprawdopodobniej niedługo, mimo protestów Walonów, wejdzie w życie umowa Kanada - UE CETA. Czy to dobrze dla Polski czy źle?Zastanówmy się.

 Ostatnimi czasy rozlała się fala protestów przeciwko CETA i TTIP. Manifestanci straszą, że GMO zaleje Polskę i Europę, że padną polskie firmy, że zostaną zlikwidowane miejsca pracy, że korporacje będą pozywać państwa do sądów za prawodawstwo sprzeczne z interesami korporacji itp. Szczerze mówiąc nie martwi mnie zanik miejsc pracy, bo taka badziewiasta praca na 5/6 etatu za 1000 zł miesięcznie to sobie może znikać. Krzyczy się o miejscach pracy, a jakoś cicho jest o miejscach płacy. A przecież pracownikom głównie chodzi o miejsca płacy, a nie pracy. Popracować to sobie mogą w domu. Zawsze coś się znajdzie do roboty. Ale powróćmy do protestów. Trochę późno zabrano się za protesty. Portal "gazetaprawna.pl" podaje:


"CETA czyli kompleksowa umowa gospodarczo-handlowa pomiędzy UE a Kanadą została wynegocjowana w sierpniu 2014 roku. Ta "starsza siostra" TTIP długo trzymana była w tajemnicy (podobnie jak kiedyś ACTA i nadal TTIP). 27 października tego roku może dojść do jej parafowania. Pod naciskiem społecznym, KE zgodziła się co prawda na proces ratyfikacji przez państwa członkowskie, ale jednocześnie postanowiła wprowadzić tę umowę od razu, bez decyzji parlamentów krajowych. Co to oznacza? Że proces ratyfikacji może ciągnąć się latami, ale postanowienia umowy będą wdrażane od razu."

Trzeba było protestować rok temu, no może pół roku temu ale nie teraz. No oczywiście nie dało się, bo były ważniejsze sprawy: Trybunał Konstytucyjny i aborcja. Więc teraz te protesty są trochę spóźnione, ale za to niszowi politycy mogą się tam lansować. Wiedzą, że nic nie zmienią, ale pokażą ciemnemu ludowi, że walczą o jego interesy. Jakaś nadzieja na zerwanie porozumienia jest, bo ostatnio Walonia sprzeciwiła się CETA. Ale myślę, że Walończycy szybko zostaną przekonani, że ten sprzeciw to jakaś kosmiczna pomyłka i wyrażą zgodę.
Ponoć chińskie przysłowie mówi: „Jeśli gwałt jest nieunikniony, postaraj się w nim współuczestniczyć i odnaleźć swoją przyjemność.”
Więc przyglądnijmy się tym umowom. Spójrzmy najpierw na CETA. Portal „ec.europa.eu” tak ją oto przedstawia:

„Doprowadzi ona do zniesienia należności celnych, zlikwidowania ograniczeń w dostępie do zamówień publicznych, otwarcia rynku usług i stworzenia przewidywalnych warunków dla inwestorów, a także pomoże w zapobieganiu nielegalnemu kopiowaniu innowacji i tradycyjnych produktów z UE.
Zakłada ona pełne utrzymanie wysokich norm UE w obszarach takich jak bezpieczeństwo żywności i prawa pracownicze. Umowa zawiera również wszelkie gwarancje, które mają zapewnić, że korzyści gospodarcze nie będą osiągane kosztem demokracji, środowiska lub zdrowia i bezpieczeństwa konsumentów.”

Ta umowa powoduje płacz i zgrzytanie zębów Europejczyków, a to Kanadyjczycy powinni się bać. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego za rok 2015 produkt krajowy brutto Unii Europejskiej wynosił 16 220 370 000 000 USD, a Kanady - 1 552 386 000 000 USD, czyli ponad 10 razy mniej. Gospodarka Kanady zostanie zdemolowana w konfrontacji z europejską. Niemcy są drugim największym eksporterem świata. Jeśli między Kanadą i Niemcami nie będzie barier celnych, to Kanada zamieni się w drugą Polskę, gdzie wszystkie towary, usługi bankowe, prasa, telewizja będą niemieckie.
Spójrzmy na nasz kraj ojczysty. KGHM jest na czwartej pozycji wśród dziesięciu górniczych gigantów świata. KGHM wykupi wszystkie kopalnie miedzi i srebra w Kanadzie. Jeśli polskie kopalnie węgla kamiennego i brunatnego połączą się w jeden koncern są w stanie zdominować rynek kanadyjski.
Teraz spójrzmy na rolnictwo. Straszy się nas, że tylnymi drzwiami zostanie wprowadzone do Europy GMO, które jest zagrożeniem dla zdrowia obywateli według niektórych naukowców. Otóż GMO jest wprowadzane do Europy drzwiami frontowymi. „Wikipedia" podaje:

„Na mocy przepisów unijnych GMO, które zostały zatwierdzone do użytku jako żywność, pasza lub materiał siewny, już obecnie można sprzedawać w UE. Wnioski o zatwierdzenie ocenia Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), a następnie przesyła do państw członkowskich z prośbą o wyrażenie opinii na ich temat. Jak dotąd urząd ten zatwierdził 52 GMO.”

biznes.gazetaprawna.pl” straszy:

„Kanadyjczycy od ubiegłego roku zezwalają na sprzedaż jabłek modyfikowanych genetycznie. CETA pozwoli na zwiększenie ich eksportu do Europy, ponieważ obniżone zostaną cła wwozowe z 9 do 0 proc. Uderzy to głównie w Polskę, gdzie produkcja jabłek jest największa w UE.”

W sezonie 2012/13 Polska była największym eksporterem jabłek na świecie. Dopiero embargo nałożone na Rosję złamało polską dominację. Ale nadal ma potencjał, żeby ponownie stała się pierwszym eksporterem jabłek na świecie. Kanadyjczycy też czytają w internecie czy oglądają na youtube o szkodliwości żywności genetycznie modyfikowanej. Masowo rzucą się na zdrowe jabłka z Polski i sady z jabłkami GMO przestaną w Kanadzie istnieć. Oczywiście rynek kanadyjski nie zastąpi rynku rosyjskiego, bo Kanadyjczyków jest po prostu za mało. Ale gdy Amerykanie z USA dowiedzą się o zdrowych polskich jabłkach w Kanadzie, to masowo zaczną przyjeżdżać na zakupy do Kanady po zdrowe jabłka. Polscy sadownicy mogą stworzyć spółdzielnię, która będzie przetwarzać i sprzedawać jabłka na świecie. Wtedy nawet, gdy Monsanto podpuści kanadyjski rząd, by ograniczył w jakiś sposób napływ tanich i zdrowych jabłek z Polski, to taka spółdzielnia będzie miała na tyle środków, żeby wejść w spór z rządem kanadyjskim przed sądem arbitrażowym i go jeszcze wygrać. W Polsce zbiera się 20% światowego plonu malin i najwięcej czarnej porzeczki na świecie. Możemy zasypać Kanadę truskawkami, porzeczkami i ich przetworami. Jeśli rolnicy znowu stworzą truskawkowo - porzeczkową spółdzielnię produkcyjno – przetwórczą, to taki moloch może spokojnie wchodzić  w spory  przed sądem arbitrażowym z każdym rządem świata. Nie wspomnę tu o kierpcach, oscypkach i ciupagach, których to produktów jesteśmy chyba jedynymi producentami. Ale obawiam się, że rynek tych wyrobów pozostanie rynkiem niszowym. Chyba, że światowy popyt na ciupagi zostanie stworzony poprzez filmy akcji o Janosiku, jak rynek na nunczako został stworzony przez Bruce’a Lee i filmy kung-fu. Pamiętam z lat  80-tych jak młodzież chodziła ubrana w stylu Bruce’a Lee i wszyscy uczyli się machać nunczakiem. W podobny sposób można wypromować ciupagi i kierpce. Inną naszą usługa eksportową może być technologia uzdatniania wody pitnej. Okazuje się, że Kraków ma drugą najlepszą wodę z kranu na świecie. Kanadyjczycy z pewnością też będą chcieli mieć taką. Krakowskie Wodociągi mogą zdominować kanadyjski rynek kranowej wody pitnej.  
A teraz przejdźmy do TTIP czyli Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji. „Wikipedia” tak charakteryzuje tą umowę:

„Zakres umowy TTIP ma być dużo szerszy niż tradycyjnych umów handlowych skupiających się jedynie na likwidacji barier taryfowych (ceł). Jak deklaruje Komisja Europejska, TTIP ma na celu stymulację transatlantyckiej gospodarki poprzez wpływ na trzy główne obszary:
1. Dostęp do rynku:
Obszar, do którego tradycyjnie ograniczają się umowy handlowe;
Zdecydowana większość ceł pomiędzy USA a Unią Europejską pozostaje na bardzo niskim poziomie (ok. 5% w UE i 3,5% w USA), istnieją jednak poszczególne grupy towarów, np. odzież czy wyroby cukiernicze, które wciąż objęte są wysokimi taryfami. Biorąc jednak pod uwagę wielkość wymiany handlowej między UE i USA, zniesienie nawet małych stawek celnych może przynieść wymierne korzyści gospodarcze;
Zarówno UE, jak i USA świadome są istnienia pewnych obszarów wrażliwych, np. produktów rolnych, rynku audiowizualnego i kulturowego, w których rozważane jest szczególne ich potraktowanie lub wyłączenie z negocjacji. Rozwiązaniem może być także pozostawienie ceł na pewnym obniżonym poziomie czy rozciągnięcie znoszenia ceł w czasie;
Liberalizacja dostępu do rynku usług, czyli m.in. wzajemne uznawanie dyplomów i licencji, ale także otwarcie sektorów dotychczas zamkniętych dla dostawców z zewnątrz (np. transport);
Ułatwienia dla inwestorów chcących ulokować swój kapitał w innym kraju;
Wzajemne otwarcie rynku zamówień publicznych (rynek europejski jest już dziś bardziej otwarty na wykonawców z USA niż w drugą stronę).
2. Bariery pozataryfowe i regulacyjne:
Ocenia się, że to właśnie postanowienia z tego obszaru będą miały największe znaczenie dla przyspieszenia rozwoju gospodarki transatlantyckiej;
Negocjacje skupiają się na ograniczeniu barier technicznych w handlu oraz harmonizacji regulacji, standardów, norm sanitarnych i fitosanitarnych, przy czym nie chodzi tu o natychmiastową zmianę, ale o stopniową konwergencję;
Obecnie systemy regulacyjne UE i USA są odrębne, choć mają ze sobą wiele wspólnego, jeśli chodzi o cele regulacji;
Jednocześnie TTIP nie powinno ograniczać swobody żadnej ze stron do ustanawiania regulacji w celu realizacji ważnych celów publicznych; powinno być elastyczne, aby móc dostosować się do przyszłych wyzwań, a zobowiązania stron powinny być zbilansowane;
Obie strony zgadzają się, że TTIP powinno w tym zakresie stać się wyznacznikiem międzynarodowych standardów w zakresie umów handlowych.
3. Nowe płaszczyzny współpracy:
Współpraca i rozwój małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP);
Liberalizacja rynków surowców, zwłaszcza energetycznych.”

Na Kanadzie polskie firmy się wyćwiczą, żeby z całym impetem wejść na rynek Stanów Zjednoczonych. Takie firmy jak KGHM, utworzony w przyszłości Koncern Węglowy czy Krakowskie Wodociągi będą zainteresowane ostatnim punktem czyli „Liberalizacja rynków surowców, zwłaszcza energetycznych.” KGHM wykupi wszystkie kopalnie i huty miedzi i srebra w USA, Koncern Węglowy wszystkie kopalnie węgla w USA. Jak wiemy w USA duża część energii elektrycznej wytwarzana jest właśnie z węgla. Portal „biznesalert.pl” podaje:

„Według prognozy przedstawionej w krótkoterminowym marcowym raporcie EIA, gaz ziemny w 2016 r. dostarczy 33  proc. energii elektrycznej, udział węgla spadnie do 32 proc.”.

Krakowskie Wodociągi wykupią wszystkie amerykańskie stacje uzdatniania wody, bo Amerykanie z USA również będą chcieli mieć taka wodę w kranach jak Krakusi. Polskie koncerny spożywcze są w stanie zdominować amerykański rynek żywności wypierając z niego produkty GMO. I teraz jeśli Monsanto zacznie rozrabiać, to Krakowskie Wodociągi odetną mu wodę i będzie musiał iść na ugodę. Jeśli np. Intel wejdzie w spór z polskim rządem, to KGHM przestanie mu sprzedawać miedź i srebro i Intel zbankrutuje zanim sąd arbitrażowy rozpatrzy sprawę.

Ktoś postuka się po czole i powie, że powyższy tekst to rojenia chorego umysłu. Ale spójrzmy na Koreę Południową, kraj o powierzchni dużo mniejszej niż Polska, a z potencjałem ludnościowym porównywalnym z Polską. Tamtejsze czebole wspierane przez państwo takie jak Samsung czy LG praktycznie zdominowały światowy rynek elektroniki użytkowej. Polska raczej nie ma szans zdominować świat przemysłem wysokich technologii, ale nasze firmy spożywcze czy surowcowe mogą konkurować jak równy z równym z największymi tego świata.

KOMENTARZE

  • Mrzonki chorego umysłu
    Proponuję najpierw się dokształcić w temacie zamiast bujać w obłokach.

    W starciu konsument- korporacja. - wygrywa korporacja.
    W konkurencji przedsiębiorstwo- korporacja - wygrywa korporacja.
    W konflikcie państwo - korporacja - wygrywa korporacja. Czego Kanada doświadcza od lat dzięki umowie NAFTA, pomiędzy Kanadą, USA i Meksykiem. Płace spadają o połowę, albo w ogóle znikają razem z miejscami pracy. Stopa życiowa spada systematycznie, bez widoków na poprawę i bez nadziei na przyszłość dla młodego pokolenia. I tak dalej. Takie są fakty.

    Pomarzyć dobra rzecz, ale realia są zupełnie inne. Sęk w tym, że takie mrzonki i chore rojenia mogą przynieść kompletną utratę suwerenności gospodarczej, bo politycznej już od dawna nie mamy. Czy o to Autorowi chodzi?
  • @Lotna 07:21:43
    Dokształt można zacząć od bloga bobry7 na salonie24. W ostatnim poście autor przytacza kluczowy fragment CETA. I już wiadomo dlaczego to takie szkodliwe.
  • @bez kropki 09:38:51
    http://bobry7.salon24.pl/732642,historia-ceta-czyli-ludzie-krolowej-niemiecki-biznes-i-tri-commision,2
    Warto przytoczyć cały artykuł, dziękuję za trop.
  • @Lotna 16:03:53
    ,,Ale najważniejsze postanowienia zawierają wielkość 3 -5 stron.

    Okazuje się, że w „sekcji 4” na stronach 158-161 CETA , która wprowadza „Ochronę Inwestycji dla zagranicznych inwestorów i gwarancje „poprawnego traktowania oraz pełnej ochrony i bezpieczeństwa”.
    CETA pozwala zagranicznym korporacjom pozywać rządy państw przed trybunały arbitrażowe (gdzie siedzą tacy „Rzeplińscy z Oxfordów), jeśli mają roszczenia z tytułu poniesienia strat z powodów następujących:
    - państwo narusza zobowiązanie „nie-dyskryminowania” zgodnie z CETA, sekcja 3, strona 156 f,

    - lub z powodu naruszenia /złamania zagwarantowanej ochrony/protekcji inwestycji.

    Ta gwarancja istnieje tylko w jedną stronę – PAŃSTWO NIE MOŻE POZWAĆ FIRMY INWESTORA w tych „inwestor-państwo”- arbitrażach. Na przykład gdy okaże się , że przez produkty firmy M-o wytrute zostały pszczoły i idziemy umierać z głodu. Albo mamy raka.
    Ale firma X. na przykład firma klinik aborcyjnych może zaskarżyć ustawodawstwo Rzeczpospolitej Polskiej za przepisy „ograniczające aborcję” – jako „działające na szkodę jej interesów”. I chyba o takie myki chodzi. Czego nie można przeprowadzić główną bramą, to Niemce, ich wierny Tusk i poddani Królowej – wcisną oknem od piwnicy.

    Jak podaje docent wiki, takie zaskarżenia inwestorów dokonują się od lat na podstawie postanowień prawa międzynarodowego. Znane są 514 przypadki wg stanu na 2012 r. , głównie z USA, Holandii, Wielkiej Brytanii i Niemiec.
    Natomiast ta niesymetryczność – jest nowością I opowieści naszych pluszaków, sorry, bojowych polityków i europosłów, jak to będzie można wybronić państwo przed Siemensem przy pomocy jednego „sędziego Rzeplińskiego” albo innego „sędziego Stępnia” – w takim „mieszanym arbitrażu” w składzie 15 osób– jest groteską.
    Natomiast przestępstwem jest stręczenie umowy jawnie niesymetrycznej na korzyść międzynarodowych korporacji, które zasady korupcji politycznej i prawnej mają opanowane do perfekcji i dzięki temu rosną w siłę."
  • @Autor
    DOBRA dla OBU stron umowa NIE ma NAJMNIEJSZEGO powodu, by być NIEJAWNA.

    Proste jak "sex bez użycia własnej ręki" :P

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031