Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
50 postów 34 komentarze

Szczepić czy nie szczepić - oto jest pytanie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Od czasu do czasu wzmaga się konfrontacja między zwolennikami szczepień, a ich przeciwnikami. Ja proponuję rozwiązanie, które zadowoli obie strony konfliktu

Co jakiś czas nasila się dyskusja, czy szczepić, czy nie szczepić. Ruchy antyszczepionkowe rosną w siłę. Szczepionkowcy dają odpór. Coraz więcej mandatów dostają rodzice za nieszczepienie dzieci. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, że rodzice muszą porywać swoje dzieci ze szpitala, aby nie zostały zaszczepione. Nawet są pomysły, żeby obowiązkowo szczepić dorosłych. Na razie tylko w czasie epidemii, ale kwestią czasu jest tylko wprowadzenie obowiązku szczepień dorosłych nawet, gdy nic się nie dzieje. Czyli widać, że rządzący traktują nas jak bydło i uważają się za właścicieli, co najmniej naszych ciał, a być może i dusz. Coraz więcej jest doniesień, że szczepienia są co najmniej mało skuteczne, jak choćby ta z naturalnews.com o nieskuteczności szczepionek przeciw grypie. Nieskromnie wspomnę, że też popełniłem kiedyś wpis o szczepionkach: "Przymus szczepień oczami laika", gdzie podawałem przykłady małej, czy wręcz żadnej skuteczności niektórych szczepionek. Oczywiście zwolennicy szczepień mają odmienne zdanie. Wśród nich popularna jest hipoteza o odporności gromadnej. Jeśli ktoś nie wie co to jest, to zacytuję tutaj portal ​pediatria.mp.pl:

  "Szczepienia chronią indywidualne osoby przed zachorowaniem. Stosowane masowo w określonej populacji zapobiegają rozprzestrzenianiu się choroby zakaźnej, chroniąc również osoby nieszczepione, a poprzez to zmniejszają liczbę zachorowań w całej grupie. Takie zjawisko zostało opisane w odniesieniu do wielu różnych chorób zakaźnych i jest znane jako odporność gromadna (herd immunity). Po raz pierwszy określenie to zostało użyte w piśmiennictwie w 1923 roku przez Topley’a i Wilsona w odniesieniu do monitorowanej hodowli myszy laboratoryjnych poddanych eksperymentowi medycznemu. Późniejsi autorzy zaczęli stosować to określenie do opisania ochrony przed zakażeniem jednostek nieszczepionych dzięki bezpośredniemu otoczeniu osób szczepionych. Odsetek osób zaszczepionych w danej populacji, przy osiągnięciu którego choroba zakaźna przestaje się rozprzestrzeniać, nazywany jest progiem odporności gromadnej i jest różny w odniesieniu do różnych chorób. Zależy między innymi od zakaźności zarazka i drogi jego przenoszenia, a jego wartość kształtuje się najczęściej w granicach powyżej 80%."

 

Oczywiście wiemy, że mimo szczepień ludzie zapadają na choroby przeciw którym byli szczepieni. Nie będę przytaczał argumentów antyszczepionkowców o porażkach masowych szczepień opisanych w tym linku i w tym, bo wiadomo, że oni będą wytykać każde potchnięcie systemu, ale przytoczę tu wypowiedź lekarza - proszczepionkowca:

 

 "Ok, ale skoro jestem zaszczepiona, to chyba nie muszę się obawiać, że zachoruję. Doktor Jacks tłumaczy, że to nie jest wcale takie oczywiste. I robi to na przykładzie własnej rodziny. Zaznacza, że szczepionka MMR zapewnia odporność większości osób, które się jej poddały. Są jednak wyjątki. Około trzy procent szczepionych ludzi nie rozwija pełnej odporności, to oznacza, że mimo wszystko mogą zachorować. Doktor Jacks jest właśnie taką osobą, jeśli spotka się z wirusem odry, jest spore prawdopodobieństwo, że zachoruje."

 

Oczywiście raz jest 3%, raz 5%, a może być i więcej. W każdym razie jeśli ktoś zachoruje mimo szczepienia, to zwolennicy szczepionek orzekną, że jest w tej małej grupie ryzyka, mimo, że jego rodzina też zachoruje pomimo zaszczepienia. Teraz dajmy spokój tym przekomarzaniom proszczepionkowców z antyszczepionkowcami, czy szczepienia są skuteczne, czy nie, czy jest odporność gromadna, czy nie. Problemem jest to, że władza traktuje nas jak bydło i zmusza do szczepień. Ja się szczepię nie po to, żeby sąsiad z drugiej klatki nie zachorował, tylko, żebym ja nie zachorował i mało mnie obchodzi odporność stadna. Jeśli jadę np. do Ghany szczepię się przeciw żółtej febrze nie dlatego, że boję się, że moją osobą obniże wyszczepialność z 95% do 94,99999% i wywołam tym samym epidemię żółtej febry, tylko dlatego, żebym sam tam nie zachorował. I teraz mam taki pomysł, żeby i proszczepionkowcy i antyszczepionkowcy i wolnościowcy byli zadowoleni. Otóż proponuje, żeby koncern farmaceutyczny produkujący szczepionki np. przeciw odrze płacił np. dziesięć tysięcy złotych każdemu, kto się zaszczepi daną szczepionką i zachoruje na odrę. Jeśli wystąpi po szczepionce niepożądany odczyn poszczepienny (NOP), to wtedy koncern płaci poszkodowanemu odszkodowanie adekwatne do poniesionego uszczerbku na zdrowiu. O tym może decydować sąd czy jakieś tam inne ciało. Domyślam się, że wtedy prawie wszyscy, z wyjątkiem najbardziej zatwardziałych antyszczepionkowców, bez żadnego przymusu, zaszczepią siebie i swoje dzieci w nadziei, że zachorują, lub dostaną NOPa i zainkasują sporą gotówkę. Koncerny produkujące szczepionki nie mają się czego bać, bo skoro produkują bezpieczne i skuteczne szczepionki, to o żadnej wpadce mowy być nie może i nie zapłacą żadnego odszkodowania. No może zdarzy się tam jakaś jedna porażka na miliard, ale przy dochodach koncernów, to kropla w morzu. Rozwiązanie jest proste i pewnie niejednemu przyszło do głowy. A to, że nie jest wprowadzone w życie świadczy jedynie o tym, że wszyscy decydenci od koncernów do władz państwowych doskonale wiedzą, że szczepionki nie są ani skuteczne, ani bezpieczne i stąd ten przymus.

KOMENTARZE

  • nie truć
    jeżeli nie da się wyprodukować szczepionki bez glinu i rtęci to dać spokój ze szczepionkami.
  • Autorze
    Przegrali w NSA w sprawie szczepień – idą do Trybunału Praw Człowieka
    „Nie ma ucieczki od szczepienia dzieci”, „grzywny słuszne, szczepić trzeba”, rodzice powinni być surowo karani, płacić za leczenie, a ich zdolności rodzicielskie powinny badać sądy rodzinne grzmiało wydanie „Rzeczpospolitej” z 20 lutego, informując o niekorzystnym dla przeciwników obowiązku szczepień wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. A jaka jest druga strona medalu?

    Sporo czasu poświęcam na rehabilitację, terapie, gotowanie, szukanie informacji. Sporo pieniędzy wydałam na prywatne wizyty u lekarzy, żeby ktoś wreszcie mi wypisał odroczenie chociaż na rok. Ciągle nerwówka, walka o starszego, chronienie młodszego syna, nieszczepionego. Ciągłe myśli przy wybieraniu poczty ze skrzynki. Depresja, kłótnie. Wieczne oskarżenia. To wszystko za dużo jak na jedną osobę! Mam po prostu dość komentuje w internecie Agata, mama dziecka, u którego wystąpiły powikłania poszczepienne.

    Wyrok NSA II OSK 773/16, jeden z kilku, nie dotyczy grzywny. Dotyczy postępowania egzekucyjnego i nie zmienia linii orzecznictwa sądów administracyjnych w Polsce. Nadal nie było jeszcze żadnego wyroku NSA w sprawie grzywny przymuszającej do szczepień, a ten opisany przez media dotyczy postępowania egzekucyjnego – to równoległa, druga ścieżka odwołania. Ministerstwo Zdrowia przetrzymuje od kilku lat tysiące zażaleń na postanowienie o nałożenie grzywny przymuszającej do szczepień. STOP NOP wspiera rodziców, którzy przeszli całą ścieżkę krajową w sądach, w wysyłaniu skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Po sprawiedliwość idzie tam również rodzina z Torunia, opisana przez gazetę. A szansa jest spora, ponieważ jest korzystne orzecznictwo Trybunału, chociaż większość skarg odrzuca się bez rozpatrzenia.

    – Sąd powszechny i ETPCz w wyrokach dotyczących innych państw, na razie, mają inne zdanie. W wyroku z 27 września 2017 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Północ w Warszawie, sygn. V Nsm 1051/17, stwierdził, iż data obowiązku szczepień nie może wynikać z komunikatu prezesa GIS, a jedynie z ustawy lub też rozporządzenia. Tym samym sąd przyjął, że jedynie data szczepienia określona w rozporządzeniu jest wiążąca, np.: odpowiednio 15 lub też 19 lat – już z powyższego wynika brak wymagalności obowiązku w niniejszej sprawie opisywanej przez gazetę – komentuje Arkadiusz Tetela, pełnomocnik rodzin walczących w sądach z przymusem szczepień i o odpowiedzialność za powikłania.

    O komentarz i streszczenie historii jego dziecka poprosiłam ojca, którego dotyczy opisywany wyrok.

    – Córka urodziła się pod koniec czerwca 2012 r. o godzinie 12. Dostała 9/10 punktów w skali Apgar. Jeszcze na porodówce usłyszeliśmy, że pewnie będzie u nas konflikt serologiczny. Chcieliśmy szczepić, nie byliśmy przeciwnikami szczepień, szczepiliśmy, bo trzeba szczepić, wszyscy tak mówią, i my w dzieciństwie też byliśmy szczepieni. Naszą córkę zaszczepili o godzinie 15, już trzy godziny po porodzie. Przyszła pani i zapytała jedynie, czy zgadzamy się na szczepienia. Zgodnie z żoną odpowiedzieliśmy: „Tak”. Nie dostaliśmy żadnej ulotki ani nie zostaliśmy poinformowani, że mogą wystąpić jakiekolwiek problemy. Podpisaliśmy jakiś dokument. Wówczas o szczepieniach nie wiedzieliśmy nic.

    Jednak jak wiele dzieci, również jego córki nie ominęły problemy.

    – Dwa dni później zauważyliśmy u córki problemy z oddychaniem – chwilowe bezdechy trwające ok. 25 sekund, które wprawiały nas w duże zdenerwowanie, gdyż nie wiedzieliśmy, jak to jest możliwe, że dziecko nie oddycha, a przed szczepieniem, po porodzie było wszystko dobrze. Siedziałem przy córce bardzo dużo, praktycznie całymi dniami, więc widziałem, że coś jest nie tak. Bardzo szybko pobiegłem do pani doktor, która akurat pełniła dyżur, i powiadomiłem o tym, co zauważyliśmy. Również żona następnego dnia zgłaszała ten sam problem. Powiedziano nam jedynie: „Bo tak jest”. Zacząłem szukać informacji na temat szczepionek, które córka dostała. Znalazłem ulotki i okazało się, że bezdech był wymieniony w ulotce BCG (szczepionki przeciw gruźlicy) jako możliwy NOP po szczepieniu. Po wyjściu ze szpitala skserowaliśmy dokumentację medyczną dziecka, ale nie było w niej nic o wielokrotnie zgłaszanych bezdechach – nie kryje oburzenia.

    – W kolejnych dniach przez konflikt serologiczny w obrębie grup głównych córka dostała żółtaczki, co jest przeciwwskazaniem do szczepienia BCG. Potem miała infekcję i dostawała antybiotyk. Żona z małą w szpitalu spędziły tydzień. Zaraz po powrocie do domu dziecko dostało wysypki, z dnia na dzień coraz gorszej. Wysypana była na całym ciele. Pediatra stwierdziła, że to normalne problemy skórne noworodków spowodowane przez hormony i po miesiącu miną. Nie minęły. Najpierw nasza położna zasugerowała, że wysypka może być wynikiem alergii na mleko. Potem gdy córka miała miesiąc, w przyszpitalnej poradni patologii noworodka, gdzie byliśmy na kontroli, zdiagnozowano alergię na mleko krowie. Żona odstawiła mleko i jego przetwory i przez miesiąc było dobrze. Potem wysypka wróciła, dużo gorsza. Najgorsze były napuchnięte krosty na szyi. Córka wyglądała strasznie. Lekarka nadal twierdziła, że to przejściowe problemy skórne spowodowane hormonami. Żona karmiła piersią, więc żeby sprawdzić, co małą uczula, odstawiła wtedy prawie wszystko i przeszła na bardzo rygorystyczną dietę. Z córką było lepiej. Na prywatnej wizycie u alergologa diagnoza AZS, która według jego opinii nie ma oczywiście żadnego związku ze szczepieniami. Za pomocą diety eliminacyjnej udało się ustalić, że źródłem alergii jest jajko i mleko, nawet w śladowych ilościach. Pytaliśmy alergologa, czy to przeciwwskazanie do dalszych szczepień, ale według niego oczywiście nie – relacjonuje ojciec.

    – Nie chcieliśmy więcej szczepić, więc przychodnia nas zgłosiła, a sanepid wezwał na pogadankę. Zgłosiliśmy tam powikłania, fakt, że zaszczepili wbrew przeciwwskazaniom producenta. Że tę serię szczepionek BCG, którą dostała córka, niedługo potem wycofano, z uwagi na brak homogeniczności. Ogólnie było miło. Panie same stwierdziły, że nie są za tym, żeby karać, i radziły, żeby się odnaleźć i zorganizować z innymi rodzicami, to może zmienią prawo. Wysłały nam upomnienie, w którym kazały zaszczepić na wszystko w ciągu siedmiu dni. Wojewoda wszczął postępowanie, odwołaliśmy się od stanowiska wierzyciela, a teraz mamy wyrok…

    To historia, jakich wiele. Niektóre z nich są bardziej dramatyczne, jak ta Tomasza Gaickiego – 18-letniego chłopaka, który w 2011 r. w obawie przed grzywną poszedł się zaszczepić, a dwa dni później we śnie zmarł. 22 lutego odbyło się kolejne posiedzenie sądu w sprawie o zadośćuczynienie i odszkodowanie.

    Stanowisko Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w kwestii obowiązku szczepień zostało wyrażone w orzecznictwie:

    Trybunał jednak przypomina, że życie prywatne obejmuje integralność fizyczną i psychiczną osoby (nr 32647/96, decyzja 07.01.98, DR 94, s. 91–93). W związku z tym Trybunał zbadał wniosek na podstawie artykułu 8 Konwencji, który stanowi, co następuje:
    1. Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji.
    2. Władza publiczna nie może ingerować w korzystanie z tego prawa, z wyjątkiem przypadków zgodnie z prawem i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, na ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób. Trybunał uważa, że obowiązkowe szczepienia jako przymusowe zabiegi medyczne oznaczają ingerencję w prawo do poszanowania życia prywatnego, gwarantowanego przez art. 8 § 1 (Matter v. Słowacja wyrok z 5 lipca 1999 r., § 64, niepublikowany).

    Rodzice się nie poddają, mimo płynącej zewsząd agresji i niekorzystnych orzeczeń sądów administracyjnych, gdzie skarżą decyzje urzędów przymuszających do niechcianych zabiegów medycznych. Wspierając polskie rodziny, STOP NOP dąży do zmian systemowych, zapraszając wszystkich do włączenia się w poparcie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, której celem jest wprowadzenie dobrowolności i planując zgłosić ją do marszałka Sejmu w połowie marca. 2 czerwca 2018 r. odbędzie się natomiast w Warszawie kolejny międzynarodowy protest przeciw przymusowi szczepień.

    Justyna Socha


    Szczepionki - szokująca prawda! Wysłuchajcie tej debaty, naprawdę ciarki przechodzą po plecach! Polecamy debatę „Szczepionki - szokująca prawda - debata w studio NTV”, która odbyła się dzięki uprzejmości internetowej „Niezależnej Telewizji”. Udział w debacie wzięła m.in. Justyna Socha, publicysta Warszawskiej Gazety oraz wiceprezes Stowarzyszenia Stop NOP.

    Polecam! Wideo niżej.

    https://youtu.be/E44WhJJxd7s
  • Autorze
    Utylizowano szczepionki w ciałach dzieci i noworodków! Pomóżmy ministrowi Ziobrze w śledztwie. Afera szczepionkowa wygląda na czubek góry lodowej. Nie ma odpowiedzi na wiele pytań zaniepokojonych rodziców. W wyniku szalejącego w październiku ubiegłego roku orkanu w wielu województwach był problem z dostawą prądu, również w punktach szczepień. Dlaczego wnikliwe kontrole podmiotów medycznych dotyczą tylko jednego województwa – lubuskiego? Odkryto tam proceder podawania dzieciom szczepionek przeznaczonych do utylizacji. Co z resztą kraju?

    Jak na aferę zareagowały urzędy?

    Zapytałam rzecznika Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego o opinię, na którą się powołuje reprezentowany przez niego urząd, zapewniający rodziców razem z Ministerstwem Zdrowia i inspekcją sanitarną, o bezpieczeństwo szczepienia dzieci szczepionkami przeznaczonymi do utylizacji.

    – Zespół, którego sekretarzem jest dr Grzesiowski, i on potwierdzał to w mediach, opracował oświadczenie, że szczepionki są bezpieczne – zapewniał o wiarygodności opinii Paweł Trzciński. – Ja jej nie widziałem, ja tylko słyszałem o niej – podkreślił. – Opinię o bezpieczeństwie przygotował zespół przy Ministerstwie Zdrowia, zajmujący się szczepionkami i powołujemy się na jego odpowiedzialność. Trzeba również podkreślić, że odpowiedzialność za skutki zdrowotne dla pacjentów ostatecznie bierze na siebie i podejmuje lekarz.

    Gazecie zarzucano niepotrzebne wywoływanie paniki. – „Gazeta Prawna” zwiększyła zasięg, nie zaznaczając, że to były sytuacje incydentalne – mówi rzecznik.

    Czyżby? W jednym województwie 70 przychodni miało problem z dostawą prądu, w 10 ujawniono podanie dzieciom szczepionek przeznaczonych do utylizacji. – Sygnały związane z przegrzaniem dotarły do nas z województwa lubuskiego i tam sanepid zwrócił się do naszego inspektora o podjęcie współpracy w ramach zabezpieczenia szczepionek – dodał. To nie jest jednak standardowa procedura w całym kraju. – Wchodzimy na wniosek, na podstawie stwierdzonego zagrożenia. W wyniku dobrej współpracy doszło do spójnych, zintegrowanych działań – mówi rzecznik.

    – Ponad wszelką wątpliwość należy podkreślić, że szczepienia, które otrzymali pacjenci, są w pełni bezpieczne i skuteczne – mówił 7 lutego w Sejmie wiceminister zdrowia Marcin Czech, odpowiadając na pytania zaniepokojonych posłów. Rzecznik MZ Milena Kruszewska tłumaczy: – Wiceminister, mówiąc o bezpieczeństwie podawania szczepionek przechowywanych bez ciągu łańcucha chłodniczego, powoływał się na dokument Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

    Podobne stanowisko prezentuje Główny Inspektorat Sanitarny, uważając, że to problem incydentalny. STOP NOP natomiast twierdzi, że świadczy to o demoralizacji przedstawicieli systemu tzw. ochrony zdrowia, na co jest przyzwolenie ze względu na obowiązek szczepień. – W 10 przychodniach i szpitalach zaszczepiono 448 osób szczepionkami z przerwanym ciągiem chłodniczym. Przy czym były one bezpieczne i skuteczne. Nie traćmy z pola widzenia, że rocznie szczepimy miliony dzieci w 10 tys. placówek. System szczepień w Polsce jest sprawny, wydolny i bezpieczny. Ostatnie wydarzenia pokazały też, że w wypadku nieprawidłowości dobrze działa system kontroli – chwali inspektor.

    Problem polega na tym, że wspomniana opinia nie dotyczy powikłań poszczepiennych.

    Co z bezpieczeństwem dzieci w innych województwach?

    Urzędem odpowiedzialnym za kontrolę warunków przechowywania szczepionek w podmiotach medycznych jest wojewoda i inspekcja sanitarna. Napisałam do wszystkich wojewódzkich oddziałów inspekcji farmaceutycznej i odpowiedzi od części z nich potwierdzają, że współpraca sanepidu z inspekcją farmaceutyczną była wyjątkiem w województwie lubuskim, ponieważ ta druga ma pod swoim nadzorem tylko apteki. Nie podlegają jej gabinety lekarskie i NZOZ-y, gdzie prowadzone są szczepienia. Jak to możliwe, że tak ogromny problem dotyczył jednego województwa, chociaż dziesiątki tysięcy odbiorców miały problemy z dostawami prądu w całej Polsce?

    Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gorzowie odpowiedziała na pytanie o powikłania szczepień: „LPWIS w Gorzowie nie jest organem właściwym do udzielenia odpowiedzi dotyczących skutków zdrowotnych podania szczepionek z przerwanego łańcucha chłodniczego, gdyż udzielenie informacji na ww. temat nie należy do kompetencji Państwowej Inspekcji Sanitarnej”.

    Będzie śledztwo w sprawie przechowywania szczepionek na polecenie Ziobry

    – Zostanie wszczęte śledztwo dotyczące narażenia pacjentów na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu w związku z informacjami o szczepionkach przechowywanych w niewłaściwych warunkach – poinformowała Prokuratura Krajowa. Sprawa trafi do Wydziału ds. Błędów Medycznych Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. Podstawą postępowania ma być przepis Kodeksu karnego: „kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”.

    Śledztwo obywatelskie

    Wzywam Czytelników „Warszawskiej Gazety” do pomocy w przeprowadzeniu obywatelskiego śledztwa, ponieważ z pierwszej ręki znam sposób działania inspekcji sanitarnej w innym aspekcie – ignorowania niepożądanych odczynów poszczepiennych, których rzetelne odnotowywanie może zagrozić maksymalnej „wszczepialności” dzieci – co jest głównym celem tego organu. Trudna do określenia liczba NOP jest niemożliwa do ustalenia.

    Co wiemy?
    1. W całej Polsce od wielu lat w ciałach dzieci mogą być utylizowane szczepionki źle przechowywane, przeterminowane, niedopuszczone do obrotu, najtańsze, a powikłania poszczepienne bez względu na przyczynę są ukrywane.

    2. Na gorącym uczynku złapano 10 placówek medycznych, w tym szpital uniwersytecki!, w województwie lubuskim. Zaszczepiono 385 dzieci. Poszkodowanym pomaga Stowarzyszenie STOP NOP (kontakt stopnop@gmail.com).

    Czego musimy się dowiedzieć? I tu potrzebna jest pomoc Czytelników!

    1. Adresów przychodni w całej Polsce, gdzie jest ręczny system monitorowania temperatury w lodówce, który się kończy z chwilą opuszczenia przychodni przez pracowników (noc, weekendy).

    2. W których z nich nie było przez dłuższy okres prądu i mimo to podano dzieciom przechowywane tam szczepionki, mimo braku agregatu?

    3. Gdzie w powyższych miejscach nie przeprowadzono żadnej kontroli (ani sanepid, ani inspekcja farmaceutyczna)?

    4. Gdzie pracownicy sanepidu mogli sfałszować wyniki kontroli, ukrywając nieprawidłowości zagrażające zdrowiu i życiu dzieci?

    5. Gdzie lekarz zignorował swój obowiązek odnotowania NOP?

    Celem jest ustalenie skali problemu, ustalenie winnych i pomoc poszkodowanym. Każdy obywatel ma prawo złożenia skargi do inspekcji farmaceutycznej i sanitarnej w celu przeprowadzenia kontroli w placówce, gdzie jest podejrzenie zagrożenia zdrowia i życia dzieci na skutek podania im błędnie przechowywanej szczepionki.

    Szokujące jest to, że wiceminister Marcin Czech oraz inspektor sanitarny Marek Posobkiewicz zapewniają o bezpieczeństwie szczepionek, powołując się na opinie ekspertów dotyczące ich efektywności. A co z powikłaniami? Zostały pominięte? A tymczasem STOP NOP odebrało zgłoszenia o niepożądanych odczynach poszczepiennych, również z województwa lubuskiego – jak zwykle zignorowanych przez lekarzy.

    Lista placówek, w których mogły być podawane szczepionki przeznaczone do utylizacji (za „Gazetą Prawną” z 9 lutego 2018 r.)

    SP ZOZ GOZ Babimost

    NZOZ Zamenhofa w Zielonej Górze

    NZOZ Sanus w Zielonej Górze

    NZOZ Zdrowie w Zielonej Górze

    CM Aldemed w Zielonej Górze

    CM Aldemed w Filii w Zastalu

    NZOZ Ulmed w Czerwieńsku

    NZOPZ Novomed w Nowogrodzie Bobrzańskim

    Przychodnia Lekarza Rodzinnego w Różankach

    Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze

    Lista przychodni z innych województw? Nieznana.



    Proszę o przysyłanie pomysłów, kolejnych wątków i wyników oddolnego śledztwa na e-mail jusowg@gmail.com. Chodzi przecież o bezpieczeństwo naszych dzieci.

    Justyna Socha
    Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach "STOP NOP"
  • @kula Lis 67 07:43:47
    Nie mamy zadnej kontroli co jest w szczepionkach. Kto wlasciwie na swiecie to ustala co tam jest?
  • Ne prawda.
    "Od czasu do czasu wzmaga się konfrontacja między zwolennikami szczepień, a ich przeciwnikami."
    Nie od czasu do czasu, tylko nieprzerwanie od 300 lat. Kiedyś negatywne skutki ludzie widzieli, to im wystarczyło. Teraz wyprali im łby, i opór jest mniejszy, poza tym wymyślili "naczelne inkwizycje lekarskie" Fragment książki medycznej z 1908 roku:
    "W kraju, gdzie jest zaprowadzone przymusowe szczepienie ospy, gdzie każdy, co się temu przymusowi chce oprzeć, karany bywa kaźnią więzienia lub karą pieniężną, nie można nikomu powiedzieć: Nie pozwól szczepić ospy twym dzieciom! ale przynajmniej można się do tego i owego ojca rodziny odwołać, aby dołączył swą cegiełkę do obalenia prawa, które już tyle złego wywołało na świecie. W tym celu odsyłamy do czasopisma "Impfgegner", organu stowarzyszenia przeciw szczepieniu ospy, wychodzącego w Dreźnie, które to pismo kosztuje rocznie dwie marki i radzimy wszystkim, za zdrowie swych dzieci odpowiedzialnym rodzicom, uczęszczać pilnie na oświecające wykłady stowarzyszeń przyrodoleczniczych, które odbywają się po wszystkich większych miastach.

    Odnośne pisma pouczą nas dokładnie, co właściwie mamy sądzić o szczepieniu ospy ochronnej (krowianki), wzbudzą wstręt do tego, ażeby w zdrowy ustrój małego dziecka wprowadzać gwałtem (przez nacięcie) obcą materyę, której składniki mało komu są znane. Przy szczepieniu chodzi tylko o ropę zwierzęcą, w dodatku o ropę, wyhodowaną sztucznie na brzusznej błonie krowy lub wołu i o chorobę ludzką, ropę, którą przed setkami lat przywleczono, tak jak cholerę z Indyi do Europy. A więc pytamy się zdumieni, pocóż tyle zachodu, pracy, dręczenia zwierząt i dzieci? - Epidemie wysypkowe jak ospa itp. zmniejszają się wszędzie coraz bardziej, zanikają powoli, wszędzie bierze górę przekonanie, iż staranne pielęgnowanie zdrowia może uchronić jedynie od wszelkich chorób – pomimo to państwowy przymus szczepienia ospy trwa dalej!

    Postępowanie takie zrozumie tylko ten, kto ma złudzenia, jakiemu się oddają spółczesne koła naukowe. Lekarze przeciwni szczepieniu mnożą się z roku na rok, niechęć ludu do szczepienia wzrasta z dnia na dzień wskutek smutnych w tym względzie poczynionych doświadczeń; niezbyt daleką jest godzina, która nas uwolni od rozporządzenia podkopującego zdrowie ludności i trującego naszą dziatwę.

    Dla ochrony dzieci spamiętajmy sobie tymczasem co następuje: Kto może, niech opuści Niemcy, bawi poza ich granicami dopóki dzieci nie dorosną, albo też niech się postara o świadectwo szczepienia ospy w innym obcym kraju, gdzie prawo to nie bywa przeprowadzanie z taką bezwzględnością jak w Prusach.
    Kto takiego świadectwa dostarczyć nie może, niech zwłóczy przynajmniej ze szczepieniem tak długo, jak tylko się da, ażeby uchronić malutkie roczne lub dwuletnie dziecko przed tem złem.
    Zwłokę można osięgnąć przez świadectwo lekarza, że dziecko jest słabowite. Jeśli zaś zachodzi u dziecięcia wielkie osłabienie lub cierpienie (...) nie szczędźmy trudu, starajmy się o poparcie wziętych lekarzy, ażeby zupełnie szczepienia uniknąć, to znaczy wyrobić pozwolenie odłożenia go na czas nieograniczony.
    Wiele rodziców nie umie sobie w tych razach poradzić, albo też przez opieszałość wydają dziecko wymagające ochrony na łup postępowaniu, które wpędziło do grobu niezliczone mnówstwo małych istot lub też skazało na długoletnie cierpienie. ..."

    /"Podręcznik lekarski do pielęgnowania zdrowia i lecznictwa w rodzinie, z szczególnem uwzględnieniem chorób kobiecych i dziecięcych, położnictwa i pielęgnowania dzieci" z roku 1908 -
    autorstwa dr med. Anny Fischer-Duckelmann, praktycznej lekarki w Dreźnie/
  • @kula Lis 67 07:40:20
    Mój Boże, co za kretynizm, żeby szczepić noworodki przeciwko gruźlicy!
    W Polsce Ludowej były odczynniki, sprawdzano, czy dziecko nie jest przypadkiem uodpornione, zanim szczepiono przeciw gruźlicy - i nie było to w wieku niemowlęcym, a tym bardziej noworodkowym!

    Tak się złożyło, że nasz sąsiad z dołu był chory na gruźlicę, na którą zresztą zmarł, kiedy byłam małym dzieckiem, ale dużym na tyle, żeby to pamiętać. Miałam z nim do czynienia tyle co spotkania w ogrodzie albo na podwórku, nigdy u nas nie bywał, ani odwrotnie. Test wykazał, że jestem uodporniona i nigdy nie byłam szczepiona przeciw gruźlicy, a to było w czasie, kiedy gruźlica zdarzała się jeszcze dość często. A kto teraz w Polsce prądkuje, że niby są konieczne szczepienia noworodków, które są tak cherlawe i niedożywione, że natychmiast mogłyby na tę gruźlicę zapaść??
    Nikt, to tylko zakłady farmaceutyczne zbijają kokosy, a Bill Gates "dbający o dobro ludzkości" wykonuje swój plan depopulacji, bo tak bardzo przejmuje się zanieczyszczeniami środowiska przez oddychających ludzi - o czym mówi całkiem oficjalnie.
  • @Lotna 15:19:40
    Polska to naród ćpunów farmaceutycznych. Koncerny wmawiają nam choroby i faszerują chemią – dr Ewa Woydyłło. Dr Ewa Woydyłło – jedna z czołowych prekursorów terapii uzależnień w Polsce. Przemysł farmaceutyczny bardzo chętnie usidla ludzi, wciskając im tabletki na depresję. Faszerują nas chemią, wmawiają, że jesteśmy chorzy mówi doktor Ewa Woydyłło, psycholog. Całość pod linkiem

    https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2017/02/24/polska-to-narod-cpunow-farmaceutycznych-koncerny-wmawiaja-nam-choroby-i-faszeruja-chemia/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31